Co to znaczy być otaku?

W jednym kręgu kulturowym otaku to niegroźne określenie pasjonata mangi i anime. W innym bycie otaku oznacza życie na granicy fikcji i rzeczywistości. Jeśli i Ty spędzasz całe wieczory na oglądaniu kolejnych odcinków ulubionego anime, a półki uginają się pod ciężarem mang, być może również jesteś otaku.

Określenie to przywędrowało do Polski z Japonii w latach 90. Według najpopularniejszej definicji otaku to miłośnik mangi, anime, gier komputerowych i szeroko pojętej popkultury japońskiej. Brzmi niewinnie — i w Polsce właśnie tak jest odbierane. Fani często z dumą nazywają siebie otaku. Ich pokoje zdobią plakaty z bohaterami anime, śledzą losy ulubionych postaci, czytają komiksy i dyskutują o nich na internetowych forach.

Co jakiś czas organizowane są również konwenty wzorowane na japońskich wydarzeniach dla fanów. Uczestnicy przebierają się wtedy za bohaterów anime i gier, biorąc udział w cosplayu — jednej z najpopularniejszych form zabawy wśród fanów japońskiej kultury.

Gdy pasja zamienia się w obsesję

W Japonii środowisko otaku przez lata było postrzegane znacznie bardziej kontrowersyjnie niż w Europie. Otaku mają swoje miejsca spotkań, własny slang, a niektórzy tworzą także amatorskie mangi i anime.

Samo słowo „otaku” pierwotnie było bardzo grzecznościowym zwrotem używanym wobec rozmówcy. Z czasem zaczęto nim określać osoby przesadnie pochłonięte swoim hobby. Dziś znaczenie tego słowa zależy od kontekstu — może być zarówno neutralne, jak i lekko prześmiewcze.

Dla najbardziej zagorzałych fanów anime i mangi stają się całym światem. Tokijska dzielnica Akihabara uchodzi wręcz za ich mekkę. Kolorowe billboardy, sklepy pełne figurek i neonowe witryny sprawiają, że można poczuć się tam jak w świecie anime.

Skrajni otaku potrafią całkowicie odciąć się od społeczeństwa. Każdą wolną chwilę poświęcają oglądaniu anime, czytaniu mang, rysowaniu postaci czy kolekcjonowaniu figurek. Niektórzy znają na pamięć dialogi swoich ulubionych bohaterów.

„Otaku Murderer” i zła sława

Negatywny wizerunek otaku w Japonii nasilił się pod koniec lat 80. po serii brutalnych morderstw dokonanych przez Tsutomu Miyazakiego. Media odkryły, że sprawca kolekcjonował ogromne ilości kaset VHS, mang i materiałów anime. Prasa szybko nadała mu przydomek „The Otaku Murderer”, co przez lata utrwaliło negatywny stereotyp otaku jako osoby oderwanej od rzeczywistości.

Warto jednak pamiętać, że była to medialna sensacja, która niesprawiedliwie wpłynęła na postrzeganie całego środowiska fanów anime i mangi.

Nie taki diabeł straszny

Pośród skrajnych przypadków wciąż istnieją zwyczajni pasjonaci, którzy traktują anime i mangę jako hobby oraz sposób na poznawanie japońskiej kultury. Chętnie dyskutują, wymieniają się opiniami i zarażają innych swoją pasją.

W Polsce kultura otaku rozwija się od lat 90. Wielu z nas pamięta seriale, które podbiły serca młodych widzów — „Czarodziejkę z Księżyca”, „Dragon Balla” czy „Yattamana”. Kto nie próbował rysować bohaterów anime albo nie marzył o posiadaniu supermocy?

Większość osób z czasem zapomniała o japońskich kreskówkach, inni jednak odkryli je na nowo i do dziś pielęgnują swoją fascynację światem anime i mangi. I choć nie mamy nadprzyrodzonych mocy, pasja do japońskiej popkultury wciąż potrafi łączyć ludzi na całym świecie.

Rekomendowane artykuły

Zgoda na pliki cookie z Real Cookie Banner